List Zarządu KIK do Piotra M. A. Cywińskiego
Prezes – w latach 2000-2010
Klubu Inteligencji Katolickiej w Warszawie
Drogi Piotrze
Na końcu swego listu napisałeś, że oddałeś nam coś z siebie. Tak, masz rację, dałeś nam, warszawskiemu Klubowi Inteligencji Katolickiej, dziesięć lat swojego młodego życia. I chociaż z KIKiem byłeś związany już wiele lat wcześniej (a chyba w ogóle od samego początku, bo przecież atmosfera domu, w którym wzrastałeś, była nasycona duchem Klubu m.in. poprzez zakorzenienie w rodowodach niepokornych), to jednak na ostatnim, bardzo trudnym dziesięcioleciu naszej ponad pięćdziesięcioletniej historii, wyryłeś wyraźne piętno. To były burzliwe lata poszukiwań roli i miejsca KIKu w zmienionej rzeczywistości, starań o własną siedzibę po utracie lokalu na Kopernika, zdobywania funduszy, gdy topniały źródła dotychczasowego finansowania, otwierania się na niełatwe wyzwania współczesności. Twój młodzieńczy zapał, ale też poczucie odpowiedzialności i ogromna energia, z jaką przejąłeś stery Klubu, zrozumienie oraz niezwykła dojrzałość widzenia problemów, z którymi przyszło się nam borykać, a także bezkompromisowość moralnej oceny dylematów, których nie szczędzi wartki nurt życia społecznego i politycznego w naszym kraju, pozwoliły Klubowi nie tylko okrzepnąć w nowej sytuacji i w nowym pomieszczeniu, ale także poszerzyć horyzonty oddziaływań i rozwinąć wiele form aktywności. Dziś w KIKu wszyscy, starzy i młodzi, uczymy się współodpowiedzialności – wybacz ten patos – za Polskę, za Kościół, za kształt naszego chrześcijaństwa, za rozwój kultury, wychowanie dzieci i młodzieży, za budowanie społeczeństwa obywatelskiego.
Napisałeś też Piotrze, że daliśmy Ci „niewymownie wiele”. Tak, KIK nam wszystkim dawał i daje ogromnie dużo. Najcenniejszym darem są ludzie, spotkania z ludźmi Klubu: nieodżałowaną Stachą Grabską, która nie tylko – jak wspominasz – ośmieliła się zaufać dwudziestosiedmiolatkowi, ale do końca swych dni utwierdzała nas w przekonaniu o słuszności tamtego wyboru i potrzebie ufania ludziom; naszym kapelanem ks. Andrzejem Gałką, który nie tylko wspiera nas i nasze działania modlitwą, ale także dyskretnie i mądrze przypomina (m.in. podczas ostatniego walnego zebrania), co jest misją Klubu i jakie są powinności jego członków; wieloma innymi mniej lub bardziej znanymi uczestnikami naszych zebrań, spotkań, dyskusji, obozów. A Tobie, Piotrze, zawdzięczamy nie tylko dziesięcioletnią troskę o KIK oraz mocne i pewną ręką trzymanie jego steru, ale przede wszystkim zachowanie kierunku – posługując się dalej Twoją metaforą – miotanej falami współczesności łodzi klubowej; kierunku, który w trudnych czasach wypracowywali założyciele KIKu i wielu naszych przyjaciół, wychowawców, nauczycieli, osób, które cenimy, podziwiamy, chcemy naśladować, które są dla nas autorytetami; kierunku, który zweryfikowała historia, i którego trwałe wartości znajduje dziś i przyjmuje za swoje wielu młodych ludzi. Twój entuzjazm, z jakim pełniłeś funkcję prezesa, a jednocześnie dogłębne zrozumienie etosu klubowego i umiejętność czuwania nad nim, przynaglają nas, świadków Twego oddania sprawie Klubu, do podziękowania za to wszystko. Cieszymy się, że nadal będziesz nas wspierał jako członek zarządu. Życzymy Ci pełnego wykorzystania doświadczeń, które zdobyłeś służąc Klubowi, we wszystkich Twoich przyszłych poczynaniach.
Z serdecznymi pozdrowieniami,



