śp. Mariusz Kazana - wspomnienie
Mariusz Kazana - ur. 5 sierpnia 1960 r. w Bydgoszczy, prawnik, dyplomata, dyrektor Protokołu Dyplomatycznego MSZ.
Zginął 10 kwietnia 2010 r. podczas katastrofy lotniczej pod Smoleńskiem w drodze na obchody 70-lecia mordu na oficerach polskich w Katyniu. Towarzyszył Prezydentowi RP w tym dniu, mimo że 7 kwietnia 2010 r. był również w delegacji Premiera RP podczas wizyty w Smoleńsku na zaproszenie premiera Rosji i podczas złożenia hołdu ofiarom represji stalinowskich przez obu premierów w Katyniu.
Mariusz Kazana był doświadczonym dyplomatą – pracował kolejno w Departamencie Europy Zachodniej, Departamencie Unii Europejskiej, Departamencie Strategii i Planowania MSZ, a następnie jako Dyrektor Generalny Służby Zagranicznej. Dwukrotnie przebywał w Ambasadzie RP w Paryżu, najpierw jako I sekretarz, a potem jako radca. Był autorem publikacji z zakresu stosunków polsko-francuskich.
Od 2008 r. pełnił funkcję dyrektora Protokołu Dyplomatycznego MSZ. To było trudne stanowisko, wymagające nie tylko, jak to się potocznie przyjmuje, znajomości reguł protokołu, ale przede wszystkim umiejętności szybkiego podejmowania decyzji w trudnych warunkach, zarządzania ludźmi i dobrej komunikacji. Znany był ze swojej elegancji, ale jednocześnie zdrowego rozsądku – nie traktował Protokołu Dyplomatycznego w sposób sztywny. Wiedział, że jest to instrument, który ma ludziom ułatwiać życie a nie je utrudniać.
Był bardzo dobrym człowiekiem. Wysokie stanowiska, jakie piastował dawały mu możliwość pomagania innym, zarówno w sprawach drobnych, mniej istotnych, jak i w kwestiach ważnych, życiowych. Był mądry i rozważny. A przy tym pełen życzliwości i dobrego humoru. W pamięci ludzi, którzy się z nim zetknęli pozostanie wspomnienie jego uśmiechu, nieco ironicznego podejścia do siebie samego i do innych. Nigdy nie podnosił głosu, wiedział, że rozmową i życzliwością można dużo skuteczniej osiągać swoje cele. Bardzo go wszyscy lubili, zarówno koledzy w MSZ, jak i przyjaciele z Korpusu Dyplomatycznego. Często zasięgano jego porady, wiedząc, że zawsze można było liczyć na jego wsparcie.
Zostawił żonę i dorosłą córkę, która miała niedługo wyjść za mąż. Kochał je bardzo, zawsze to mówił, nie wstydził się tego okazywać, co w dzisiejszym świecie nie jest tak częste.
20 kwietnia 2010 r. został pochowany na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach w Warszawie.
Agnieszka Wielowieyska



