Polacy wobec Zagłady — postawy w czasach najtrudniejszych: Lea Balint (Izrael): Życie bez tożsamości
| What | Spotkanie |
|---|---|
| When |
2010-06-22 from 18:00 to 20:00 |
| Where | siedziba KIK, ul. Freta 20/24A, Warszawa |
| Contact Name | Ewa Teleżyńska |
| Contact Email | kik@kik.waw.pl |
| Contact Phone | 22 827 39 39 |
| Attendees | Lea Balint |
| Add event to calendar |
|
Polacy wobec Zagłady — postawy w czasach najtrudniejszych
Lea Balint (Izrael): Życie bez tożsamości
wtorek, 22czerwca 2010 r., godz. 18.00, siedziba KIK, ul. Freta 20/24A
POLACY WOBEC HOLOCAUSTU
9 maja, w ramach cyklu „Polacy wobec Zagłady” spotkaliśmy się na wyjątkowym spacerze po Warszawie – z planem w ręku chodziliśmy po terenie warszawskiego getta. Było nas sporo – w spotkaniu wzięło udział 50 osób, od dzieci i młodzieży aż do osób całkiem dojrzałych. Oprowadzała nas pani Agnieszka Haska, specjalistka od historii warszawskiego getta, autorka książki o Hotelu Polskim (to inna, ale niezmiernie interesująca i mrożąca krew w żyłach opowieść z czasów wojny). W czasie spaceru dowiedzieliśmy się wiele o życiu codziennym w getcie, o ludziach, którzy w nim mieszkali i umierali. Rozpoczęliśmy od ulicy Leszno, gdzie oglądaliśmy między innymi zachowaną kamienicę z okresu wojny i rozmawialiśmy o jej mieszkańcach – kolaborantach się teatr „Femina” oraz kawiarnia „Sztuka”, a także, jaka książka z bibliotek domowych była w getcie bestsellerem. Rozmawialiśmy o głodzie, o strasznym tłoku w getcie, o trudach życia w wiele rodzin w jednym mieszkaniu, o tęsknocie za zielenią, o przydziałach 2,5 kg chleba miesięcznie na osobę; ale też o miłości, o potrzebie intymności, o komitetach domowych, o wzajemnej pomocy i samoorganizowaniu się mieszkańców. Mówiliśmy o archiwum Ringelbluma i poszukiwaniach jego – do dziś nieodnalezionej – jednej z trzech części; sprawdzaliśmy na planie, gdzie mogła zostać ukryta. Przy Sądach na Lesznie mówiliśmy o rozmaitych sposobach przejścia na aryjską stronę,
o szmalcownikach, o szansach na przeżycie i kosztach tego przeżycia. Wreszcie, przy kładce na ulicy Chłodnej, rozmawialiśmy o tym, że cały teren dzisiejszego Muranowa jest miejscem pamięci, miejscem, gdzie wciąż jeszcze można odnaleźć ślady 450 tysięcy ludzi stłoczonych na tym skrawku naszego miasta. Ludzi takich jak my – ze wszystkimi wadami i zaletami, z marzeniami
i planami, którzy nagle znaleźli się w niezwykle trudnej sytuacji i musieli dokonywać nieludzkich nieraz wyborów. Mam nadzieję, że teraz lepiej potrafimy sobie zarówno ich, jak i tę Warszawę okresu wojny, wyobrazić.



